Wiktoria Kotwicka

biogram

Urodziła się w pod koniec 1994 roku, gdy miała jedenaście miesięcy jej tata wyjechał do Ameryki Południowej, zrealizować marzenie przejechania obu Ameryk konno. W 2007 umarł na raka i nie zdążył opowiedzieć jej o wyprawie swojego życia.

Rok temu ukończyła prawo na Uniwersytecie Wrocławskim, w międzyczasie mieszkała pół roku w Hiszpanii, żeby nauczyć się języka hiszpańskiego. W czasie studiów podróżowała głównie po Europie. Po obronie postanowiła zrezygnować z pracy w kancelarii prawnej i odłożyła aplikację adwokacką, aby odkryć wyprawę Taty. Zajęła się porządkowaniem zakurzonych materiałów, czytaniem listów i dziennika, układaniem zdjęć w kolejności i ich opisywaniem.

W 2019 roku wyruszyła na dwa krańce Ameryki Południowej – do Patagonii, gdzie Tadeusz Kotwicki kupił swoją czworonożną towarzyszkę i do Kolumbii, gdzie musiał ją zostawić. Pojechała, aby po dwudziestu czterech latach od wyprawy Taty porozmawiać z ludźmi, których tam spotkał i posłuchać ich niezwykłych opowieści.

Fb: https://www.facebook.com/Sladami.Taty/



OPIS PREZENTACJI:
Argentyna i Kolumbia śladami Taty

Mojej opowieści nie byłoby bez wyprawy niezwykłego duetu – mojego taty Tadeusza i jego klaczy Kropki, którzy razem przemierzyli całą Amerykę Południową, ponad 10 000 km. w latach 1995-1997. Ich wyprawa była prawdopodobnie jedną z najdłuższych samotnych wypraw konnych ery nowożytnej. Rozpoczęli swoją podróż w południowej Argentynie, kiedy miałam jedenaście miesięcy. Po ponad roku dotarli do Kolumbii, gdzie przyszło im się rozstać. Niestety Tata sam nie zdążył mi opowiedzieć o tej wyprawie. Kiedy skończyłam studia, postanowiłam odkryć nieco zapomnianą historię tego wyczynu. Zaczęłam od czytania listów i dzienników ojca oraz porządkowania starych klisz.

W styczniu 2019 roku ruszyłam jego śladami – do dwóch kluczowych miejsc dla tej wyprawy. O tym będzie właśnie moja opowieść – o podróży do Argentyny i Kolumbii w poszukiwaniu świadków wyprawy Taty. Dotarłam do bezkresnej patagońskiej pampy i do bujnej kolumbijskiej selwy. W Argentynie odwiedziłam stadninę koni, gdzie Tato kupił swoją czworonożną towarzyszkę. Poznałam rodzinę szkockich imigrantów, zamieszkujących jeden z najrzadziej zaludnionych regionów świata. W Kolumbii przez cztery miesiące mieszkałam z ludźmi, u których Tato zostawił Kropkę na zasłużoną emeryturę.