Ewa Wilczyńska-Saj

biogram

 

Ewa Wilczyńska-Saj: kobieta wielu pasji i żyjąca w ciągłym biegu. Z wykształcenia muzyk i muzykolog, z zawodu marketingowiec i kolorysta, z pasji podróżnik i bloger. A to dopiero początek. Uwielbia swój aparat fotograficzny, wyprawy rowerowe i wszystko co wydaje dźwięki, szczególnie te niskie. Ostatnie zimy spędza w tropikach, bo jest niecodziennym zmarzluchem, kocha słońce i odległe kultury. W wolnych chwilach dzieli się swoimi podróżami na blogu https://ewaway.pl/, a kilka lat temu była prelegentem na naszym festiwalu, wraz ze swoim mężem – Romkiem, opowiadając o fragmencie swojej podróży dookoła świata. Z początkiem 2020 roku wyruszyła na najbardziej odległy ląd świata – Wyspę Wielkanocną (a właściwie: Rapa Nui), by poznać od wewnątrz ten tajemniczy zakątek ziemi. To drugi pobyt na wyspie i już dużo bardziej przemyślany, choć tym razem w pojedynkę. O powodach, badaniach i ich efektach opowie na tegorocznym Równoleżniku Zero.


OPIS PREZENTACJI:

TAPATI Rapa Nui | Jak Wyspa Wielkanocna wraca do korzeni

Rapa Nui, znane powszechnie jako Wyspa Wielkanocna, oficjalnie należy do Chile. Nie są to jednak kulturowo pokrewne miejsca. Wystarczy pobyć na wyspie zaledwie kilka chwil, by od razu zauważyć charakterystyczną polinezyjskość, wypływającą z ludzi, symboli i zakamarków tego odosobnionego lądu. Gdy przyleciałam tu po raz pierwszy, uderzyło mnie to niesamowicie, zaintrygowało i rozsiadło się wygodnie w mojej głowie, na tyle, by nie dawać spokoju. Przez siedem lat marzyłam o tym, by wrócić i poznać tę kulturę lepiej. Jako muzykolog i fascynat rdzennych tradycji. By móc poobserwować, podpytać, porozmawiać. Zajrzeć pod każdy kamień, zaprzyjaźnić z jaszczurkami i podsłuchiwać szepty Moai.

Tapati Rapa Nui, to najlepszy moment w roku, by przyjrzeć się wszystkiemu z bliska i to jeszcze z lupą w ręku. Słowo „tapati” oznacza w języku rapanui „tydzień”, czyli w ogólnym założeniu jest to „Tydzień [kultury] Rapa Nui”. Jednak z czasem wydarzenie to urosło do dwóch tygodni, bo ilość aktywności, konkurencji i zabawy wybiegała mocno poza tygodniowe ramy. To czas, kiedy obok flagi Rapa Nui nie powiewa chilijska. Dominuje język miejscowy oraz tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zamiast dżinsów wkraczają ręcznie robione stroje, auta zastępują konie i niemal bez przerwy brzmi lokalna muzyka. To jedno z najbardziej niesamowitych rzeczy, jakie w życiu udało mi się zobaczyć. Siedem lat wcześniej też miałam okazję, jednak tylko fragment i pobieżnie. W 2020 roku wróciłam na całość, a nawet chwilę przed, by zobaczyć cześć przygotowań, które trwają niemal cały rok!

Na dwa zimowe miesiące zamieszkałam wśród rodziny rapanui. W domu z widokiem na ocean i bliskim dystansem do muzeum, biblioteki oraz – co najważniejsze – głównej sceny wydarzenia. Wchodziłam do każdej kulturalnej placówki, sklepu muzycznego czy salonu tatuażu, by rozmawiać z ludźmi i zadawać masę ciekawskich pytań. Pozwoliłam sobie wysmarować twarz błotem, nauczyłam się piosenek i płakałam ze wzruszenia podczas koronacji Królowej Tapati 2020. Robiłam zdjęcia, notowałam i nagrywałam fragmenty, by móc później pokazać jak najwięcej wszystkim tym, którzy tylko będą chcieli poznać muzykalną duszę Rapa Nui. Jeśli więc chcesz usłyszeć: dlaczego królowa przygotowuje się cały rok do wydarzenia? Jak wtedy dzieli się wyspa? Na czym polegają konkurencje? Skąd wzięło się Tango Rapa Nui? Dlaczego ksiądz katolicki odprawia mszę w pióropuszu? Co to jest umu i czy jest pyszne? Jak wyspa radzi sobie z ekologią, dlaczego życie na niej jest tak drogie i czy Moai faktycznie szepczą? Zapraszam na prezentację.