Piotr Wnuk

16
Pasjonat podróży w stylu wagabundy przemierzający świat autostopem, lokalnym transportem, motorem, rowerem lub na piechotę. Do tej pory odwiedził 40 krajów, m. in. Laos, Birmę, Kambodżę, Wietnam, Tajlandię, Japonię, Iran, Liban, Maroko, Nową Zelandię, Norwegię, Bałkany i wiele innych. Uwielbia schodzić z utartych szlaków i szuka miejsc niekomercyjnych, aby poznać kulturę odwiedzanego kraju oraz ludzi i ich prawdziwe życie, na co dzień.
www.eskapadatravel.pl

TYTUŁ PREZENTACJI:
Włóczęga po Indochinach
Chciałbym opowiedzieć o swoich dwóch wyprawach do Indochin (Wietnam, Laos, Kambodża, Birma), pierwsza trwała prawie cztery miesiące i zakończyła się w 2016 r., druga trwa nadal . Zaczęła się na początku stycznia 2019 r. i potrwa do końca marca. Podczas pierwszej podróży przez ponad trzy miesiące przejechałem około 20 tysięcy kilometrów lokalnym transportem (autobusy i pociągi), autostopem, motorem oraz rowerem. I wiele kilometrów przebyłem piechotą. Chciałbym opowiedzieć zarazem o swoich przygodach jak też o rzeczach istotnych, ważnych, trudnych i bardzo często przez to niepopularnych. Chciałbym też spróbować przybliżyć dominującą w tym rejonie świata religię jaką jest buddyzm oraz bardzo mocno zakorzeniony animizm.

Zapamiętałem ze swojego wyjazdu kilka przygód, m.in. to, jak w Laosie mrówki wygryzły podłogę i weszły w nocy do mojego namiotu oraz jak podczas podróży łodzią po rzece Nam Ou, wraz z moim kompanem z Syberii Dmitrijem, wywróciła nam się łódka i musieliśmy być wyciągnięci na brzeg przez mieszkańców okolicznych wiosek. Opowiem, o tym, że nie warto wypożyczać chińskich motorów, bo kończy się to wywrotką (Wietnam), opowiem jak przy granicy z Kambodżą złapałem autostop, którym była młocarnia i mogłem zaobserwować jak wykorzystują ją rolnicy, powiem jak wyglądała moja podróż koleją w Birmie i dlaczego przejazd 160 km trwa 10 godzin. Powiem jak smakuje betel i czy warto go spróbować. Wspomnę też o więzieniu w Takeo (Kambodża), którego brama stała otworem, nie było przed nią strażnika, a więźniowie wcale nie kwapili się aby uciekać. Opowiem też o tym jak byłem wolontariuszem w Kambodży w wiejskiej szkole, malowałem klasy, ławki; uczyłem dzieciaki angielskiego oraz jak grałem w piłkę nożną z dziewczynami i chłopakami.

Ale chce też powiedzieć o tym, że Wietnam staje się miejscem bardzo komercyjnym i niestety nieprzyjaznym dla podróżnika. W wielu dużych miastach i popularnych miejscach przybysz staje się „chodzącym portfelem”. Miejscowi nie chcą poznać go jako człowieka, tylko zarobić na nim jak najwięcej. Próby wymuszeń i oszustw stają się nagminne. Jak nie będziesz chciał zapłacić w autobusie dziesięć razy więcej niż kosztuje bilet, to Cię z tego autobusu wyrzucą. Umówisz się z kierowcą tuk-tuka na określoną kwotę za przejazd, to potem będzie chciał trzy razy więcej. Na szczęście w małych niekomercyjnych miejscowościach ludzie są wspaniali i bezinteresowni. I ten kontrast chciałbym pokazać.

Chciałbym też opowiedzieć o strasznym zjawisku masowej prostytucji wśród młodych dziewczyn oraz dzieci w Kambodży. I o tym, że niewiele się robi aby przeciwdziałać temu zjawisku, ponieważ jest bardzo wielu chętnych, którzy przyjeżdżają z zamożnych krajów tylko po to, żeby mieć możliwość „kupna na własność” na kilka dni młodej kobiety. Chcę powiedzieć także o niewolniczej, wielogodzinnej pracy za grosze kambodżańskich dzieciaków w szwalniach, które produkują odzież dla wielu „topowych” marek.

Chcę pokazać co jest przyczyną zapóźnienia gospodarczego i ekonomicznego Laotańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Jaki wpływ na ten stan rzeczy miał kolonializm zapoczątkowany pod koniec XIX w., ośmioletnia wojna indochińska oraz dwudziestoletnia wojna domowa, podczas której na Laos zrzucono około dwóch milinów bomb, które w większości zalegają w dżungli jako niewypały, a koszt ich usunięcia wyniósł by klika milionów dolarów. Chcę też przybliżyć liczne mniejszości etniczne (Karenowie, Akha, Lisi, Lahu), które zamieszkują tereny Laosu Północnego.

Chcę opowiedzieć o Birmie, której „biali” przybysze z zachodu wyrządzili dużo krzywd, a mimo to jej mieszkańcy są nieprawdopodobnie gościnni i podchodzą do przybysza na ulicy, żeby mu pomóc, wskazać drogę, zaprowadzić na autobus. I wszystko to bezinteresownie, bez chęci otrzymania za to jakiegokolwiek wynagrodzenia. Chcę opowiedzieć o ogromnej biedzie, która towarzyszy większości mieszkańców tego kraju, pomimo tego, że jest on w posiadaniu ogromnej ilości cennych kruszców oraz złóż różnorodnych wartościowych surowców. Chciałbym też opowiedzieć o Chińskiej dominacji w tym regionie świata.

Ale przede wszystkim chciałbym opowiedzieć też o tych wszystkich wspaniałych rzeczach, których udało mi się doświadczyć podczas mojej podróży. O wspaniałych, bezinteresownych, ciężko pracujących ludziach. O zjawiskowej, dzikiej naturze. O wspaniałej jakże odmiennej architekturze. A także o towarzyszącej mi na każdym kroku odmienności od tego co znane i pozostawione tutaj u siebie na miejscu.