Hanna Jewsiewicka

IMG_5245

Ma 34 lata, jest reporterem, podróże to jej pasja.

O sobie pisze:
pracę w zawodzie zaczynałam w TVP. Byłam reporterem w serwisach informacyjnych. Od ponad 10 lat jestem związana z TVN. Przez 8 lat pracowałam dla „Dzień Dobry TVN”, a od 3 lat reżyseruję program „Kobieta na krańcu świata” Martyny Wojciechowskiej.
Dodatkowo współpracuję z UNICEF. Przygotowuję  materiały filmowe z krajów,w których UNICEF Polska pomaga potrzebującym kobietom i dzieciom.
Służbowo i prywatnie odwiedziłam w sumie 57 krajów. W Afryce byłam kilkanaście razy. Moja przygoda z tym kontynentem zaczęła się w RPA w 2009 roku. Później trzy razy byłam w Tunezji, raz w Czadzie, Maroko, Sierra Leone, Nigerii i Tanzanii. Moje afrykańskie wyjazdy zaowocowały wieloma ciekawymi reportażami, które zostały wyemitowane w Dzień Dobry TVN. Do niektórych z nich byłam również autorem zdjęć.
Za materiały z Czadu i Maroko zostałam dwukrotnie nominowana do nagrody PAP im. R. Kapuścińskiego.

Nigdy nie miałam żadnej publicznej prezentacji, bo jak większość kobiet robię swoje i długo myślałam, że nie jestem wystarczająco kompetentna by opowiadać o tym czy tamtym innym i dalej robiłam swoje, ale coraz częściej opowiadanie sprawia mi przyjemność i widzę, że ludzie chcą mnie słuchać. A przez te lata podróżowania z kamerą i nie tylko trochę się anegdot nazbierało.

Tytuł prezentacji: Afryka oczami reporterki
Afryki są trzy, tak przynajmniej ja to widzę. Jej poznawanie zaczęłam od RPA i to jest jedna z trzech Afryk, które widziałam. Poleciałam tam prywatnie, ale chęć podzielenia się podróżą z innymi, sprawiła, że zabrałam ze sobą kamerę. Nagrywałam tam zarówno piękne widoki, bo RPA jest niesamowita, jak również sytuacje, o które później musiałam dopytywać znajomych, u których się zatrzymałam. Nie rozumiałam na przykład, dlaczego przy przejściach dla pieszych gromadzą się mężczyźni. Szczerze mówiąc trochę się ich bałam i pilnowałam by mieć drzwi zawsze zablokowane. Później było mi wstyd, gdy dowiedziałam się po co oni tam stoją. Materiał filmowy z RPA został wyemitowany w DDTVN.

Później była Tunezja. Pojechałam tam na zaproszenie Tunezyjskiego Urzędu ds. Turystyki Tunezji. Takie instytucje zwykle chcą pokazać tylko to, co ich zdaniem interesuje turystów, czyli zabytki, plaże, piękne hotele i restauracje. Ja nigdy turystą nie byłam, może dlatego przed wyjazdem długo dyskutowaliśmy o tym, jak taki wyjazd powinien wyglądać i co chciałabym sfilmować. Okazało się, że mam dar przekonywania. Dzięki temu zobaczyłam Afrykę w wydaniu tunezyjskim i to była zupełnie inna Afryka od tej, którą poznałam w RPA. W Tunezji dowiedziałam się, jak się poławia koralowce, odwiedziłam hodowlę muli, zrobiłam materiały o niezależnych i zaradnych Tunezyjkach, które prowadzą własne biznesy, poznałam Hend Chaouch – pierwszą kobietę z krajów arabskich, która zaczęła startować w rajdach samochodowych i przejechała Dakar.

Po Tunezji, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, nie mogłam doczekać się aż poznam tę, moim zdaniem najciekawszą część kontynentu afrykańskiego czyli samo centrum. W 2012 roku w końcu się udało. Pojechałam z kamerą do Czadu. Nawet złamana 10 dni przed wylotem w kostce noga nie powstrzymała mnie przed tym wyjazdem. Czad zaskoczył mnie i rozczarował tak samo bardzo. To był czas, kiedy kraj nie radził sobie z klęską głodu. Widziałam tam dzieci umierające z głodu, matki, które bezsilnie rozkładały ręce, organizacje pomocowe próbujące nieść pomoc… Dotarłam do wiosek, z których kobiety codziennie wyruszają w kilkugodzinne poszukiwania wody dla swojej rodziny. Zrobiłam materiał o poligamii, spotkałam się też z szamanem, który wyjątkowo zgodził się udzielić mi wywiadu, bo zwykle z kobietami nie rozmawia. Poznałam niesamowitych ludzi, pracowników UNICEF, którzy porzucili swoje wygodne życie w Californii w USA i w Kanadzie, by pomagać potrzebującym. O nich też powstał materiał.

To nie była moja ostatnia podróż do Afryki. Wracałam zarówno na północ, jak i na samo południe kontynentu, do RPA. Wyjazd do Maroko zaowocował bardzo ciekawym materiałem o tajemnicach marokańskich kobiet. W Sierra Leone wzruszyłam się na planie tak bardzo, że nie mogłam utrzymać kamery, musiałam zrobić krótką przerwę w nagrywaniu. Właśnie o Czadzie, Maroko i Sierra Leone, widzianych oczami reporterki, chciałbym opowiedzieć.