Przemysław Supernak

user_4601031_ad8f34_huge

Praktykujący miłośnik podróży i fotografii, organizator wypraw i imprez podróżniczych, współtwórca i organizator Opolskiego Festiwalu Podróżniczego, pomysłodawca i organizator akcji pomocy ofiarom trzęsienia ziemi w Nepalu – „Opole dla Nepalu”, autor projektu „Wszystkie Ścieżki Opolszczyzny (przejechanie, sfotografowanie i opisanie wszystkich tras rowerowych woj. opolskiego). Prowadzi prelekcje podróżnicze dla szkół, na których zapoznaje młodych słuchaczy z kulturą i obyczajami dalekich krajów, a także stronę SuperGlob, na której publikuje zdjęcia i historie z własnych podróży.
www.facebook.com/superglob1

Ciekawość świata towarzyszy mi od dziecka. Dlatego podróżuję i dlatego tak dobrze czuję się, gdy jestem w nieznanym miejscu. Choćby to była ścieżka tuż za moim miastem, której jeszcze nie przeszedłem. Ciekawi mnie nowe miejsce, ludzie, których widzę po raz pierwszy i wszystko, co z początku wydaje mi się obce i niezrozumiałe. Próbując zrozumieć innego człowieka w dalekim kraju i jego tak odmienne nieraz zwyczaje, widzę, że świat wcale nie jest tak mały, jak wielu mówi. Dla mnie z każdą podróżą jest coraz większy.

Tytuł prezentacji: Maroko – od potopu po Jebel Toubkal
Wszystko zaczęło się zgodnie z regułą dreszczowców Hitchcocka – „najpierw trzęsienie ziemi, a potem akcja narasta”. Jednak zamiast trzęsienia ziemi była powódź – wedle miejscowych największa od kilkudziesięciu lat. Pierwszego dnia czekał nas przejazd prawie 400 km wypożyczonymi Daciami Logan, wzdłuż pasma Atlasu Wysokiego, zalewaną raz po raz drogą. Gdy już przebrnęliśmy przez potop, atmosfera dreszczowca rozkręcała się.
Najpierw wśród pustynnych bezkresów burzliwa sprzeczka z berberyjskim rzeźnikiem, który próbował pokazać nam swoje miasto, choć my tego nie chcieliśmy. Później wiry Marakeszu i mimowolny występ na głównym placu Dżemma el-Fna, kiedy lokalny muzyk wciągnął nas w swoje sidła, czyniąc aktorami i bohaterami odgrywanego przed tłumem przedstawienia tak sprawnie i szybko, że nawet nie zdążyliśmy zaprotestować. O dreszcze przyprawiały też nocne eskapady do podejrzanych dzielnic Marakeszu czy Essaouiry, których mieszkańcy mogliby być wzorcowym elektoratem Państwa Islamskiego, a którzy przyjmowali zabłąkanego „niewiernego” z gościnnością, jakiej próżno szukać w naszej szerokości geograficznej.
W tle zdobycie najwyższego szczytu Afryki Północnej – Jebel Toubkal, w warunkach mrożących krew w żyłach, w sensie dosłownym i w przenośni. Załamanie pogody, wiatr sypiący śniegiem i lód pod stopami. Błądzenie we mgle i dwukrotna próba wejścia, tylko częściowo udana. Wyprawa, która przygodami mogłaby obdzielić jeszcze kilka innych.